Leśne cmentarze Kultury w lesie

W specjalnym, listopadowym wydaniu Kultury w lesie zapraszamy na wędrówkę śladem leśnych cmentarzy i mogił. W naszym przewodniku opisaliśmy ich do tej pory prawie sto, od Roztocza, przez Beskid Niski i Jurę Krakowsko-Częstochowską aż po Pomorze. Spośród cmentarzy wiejskich, żydowskich i epidemicznych, mogił powstańczych i partyzanckich oraz wojennych nekropolii z czasów obydwu wojen światowych wybraliśmy miejsca, które w sposób szczególny zapadły nam w pamięć podczas leśnych eskapad i poszukiwań…

Cmentarz greckokatolicki w Sieniawce koło Lubaczowa (Roztocze)

Jak do tej pory – numer jeden na liście najpiękniejszych cmentarzy Kultury w lesie. Stara nekropolia znajduje się na terenie nieistniejącej miejscowości Sieniawka, na naturalnym wzniesieniu polodowcowym. Dwa kilometry dalej na wschód zaczyna się już Ukraina.

Sieniawka największy rozkwit przeżywała w XVIII wieku, kiedy w przysiółku Huta Kryształowa uruchomiono manufakturę szkła kryształowego, której wyroby były poszukiwane w Polsce i w całej Europie. Wieś była rozległa i składała się z centrum usytuowanego w dolinie Smolinki i kilku przysiółków rozrzuconych pomiędzy dzisiejszym Podlesiem i granicą ukraińską. Był tutaj dwór z folwarkiem oraz kilka karczem. W 1938 roku Sieniawka miała 1081 mieszkańców, w tym 970 osób narodowości ukraińskiej. Zagładę wsi przyniosła II wojna światowa, bratobójcze walki polsko-ukraińskie oraz towarzyszące im wysiedlenia ludności.

Cmentarz został założony jako przedłużenie istniejącej wcześniej nekropolii przycerkiewnej. Do naszych czasów przetrwało ponad 100 nagrobków pochodzących ze słynnego bruśnieńskiego ośrodka kamieniarskiego. Część z nich wykonana została przez urodzonego i pracującego w Sieniawce rzeźbiarza Wasyla Gudza. Najstarsze krzyże nagrobne datowane są na pierwsze dziesięciolecia XIX wieku, najmłodsze pochodzą z połowy lat 40. XX wieku. Do wschodniej części cmentarza przylega cerkwisko (miejsce po cerkwi), obok którego stoi kamienny krzyż upamiętniający parocha (proboszcza greckokatolickiego) z Sieniawki, księdza Grzegorza Kowalskiego (1727-1797).

Cmentarz ewangelicki w Gaci koło Łeby (Pomorze)

Drugi koniec Polski, podoba historia. Opustoszała wieś, przy niej zapomniany cmentarz w środku lasu. Na niektórych grobach przetrwały żeliwne krzyże, części ogrodzeń, kamienne ramy grobów, fragmenty tablic nagrobnych i epitafiów z nazwiskami i latami życia pochowanych osób. Dobrze zachowany jest także wał otaczający założenie cmentarne.

Ciekawostką tego miejsc są relikty dwóch tzw. krzyży vel nagrobków kaszubskich. Wykonywali je przed wojną kaszubscy kowale, a ich charakterystycznym elementem był kształt greckiej litery Omega, zwieńczony symbolem słońca, z wpisanym w niego małym równoramiennym krzyżykiem. Krzyże takie, niegdyś powszechne na kaszubskich cmentarzach, dziś stanowią już wielką rzadkość.

Kilkaset metrów na wschód od cmentarza można odnaleźć relikty niewielkiej, nieistniejącej osady Babidół.

Cmentarz ewangelicki w Świerklańcu koło Tarnowskich Gór (Górny Śląsk)

Cmentarz koło Świerklańca został założony przez właścicieli okolicznych dóbr, Donnersmarcków, i miał służyć jako miejsce pochówku dla urzędników pracujących w administracji ich majątku. Zaprojektowany z wielką starannością, posiadał bramę, murowaną kaplicę (według niektórych wersji – dwie) i bogate nagrobki. Niektórzy twierdzą, że pod koniec wojny przeniesiono tutaj szczątki Donnersmarcków ze zniszczonego mauzoleum rodowego w Świerklańcu (tzw stare mauzoleum), ale wersja ta nie ma potwierdzenia w źródłach.

Wśród reliktów starego cmentarza uwagę zwraca współczesny nagrobek dziecka, Grzesia Malinowskiego (1.05.1978-3.08.1978). Cmentarz, przez wiele lat zaniedbany i zarośnięty, został w ostatnich czasach uprzątnięty i oczyszczony z drzew i krzewów. Przed nieistniejącą bramą stoi nowy, drewniany krzyż.

Cmentarz żydowski w Żarnowcu koło Miechowa (Wyżyna Miechowska)

Żydzi przybyli do Żarnowca prawdopodobnie w XVII wieku. W następnym stuleciu założyli w mieście samodzielną gminę. Żyli przede wszystkim z rzemiosła i handlu. W okolicznych wsiach prowadzili karczmy i browary. W roku 1791 było ich blisko czterystu. Mieli szkołę, synagogę i cmentarz (tzw. stary), położony w rozwidleniu dzisiejszych ulic Kościuszki i Miechowskiej. Między rokiem 1941 i 1942 niemal wszyscy zostali wywiezieni, a następnie zamordowani przez Niemców.

Jedną z niewielu pamiątek po nich jest tzw. nowy cmentarz, założony prawdopodobnie na początku XX wieku, położony w lesie, niecałe 2 km na południowy wschód od centrum miejscowości. Zachowały się na nim pojedyncze, poziome nagrobki, na których można jeszcze niekiedy odczytać imiona zmarłych. Charakterystyczny monument w kształcie piramidy to współczesny grobowiec rabina Ruwena ha-Lewi Horowica, wzniesiony prawdopodobnie na miejscu zburzonego ohelu, czyli budynku stawianego na grobach cadyków i rabinów.

Cmentarz żydowski w Jodłowej koło Pilzna (Pogórze Karpackie)

Jodłowski sztetl nigdy nie był duży. W 1781 roku liczył zaledwie 60 mieszkańców. Sto lat później w ponad trzytysięcznym miasteczku mieszkało trzystu Izraelitów. Przed II wojną światową była tu drewniana synagoga oraz kilka żydowskich sklepów spożywczych i wielobranżowych. Po wkroczeniu Niemców synagogę zdemolowano i zburzono. Święte księgi zostały demonstracyjnie spalone na placu.

W 1941 roku Niemcy założyli w Jodłowej getto. Latem 1942 roku większość jego mieszkańców rozstrzelano w pobliskim Lesie Przeczyckim. Z całej przedwojennej gminy przeżyli jedynie nieliczni. Kilkadziesiąt osób ukryli Polacy. Rodzina Filipiaków za pomoc udzieloną Żydom została rozstrzelana. Rodzina Świerczków, która uratowała w sumie pięć osób narodowości żydowskiej, przeżyła i została po wojnie odznaczona medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata (medal otrzymał Leon Świerczek i jego czworo dzieci).

Jedyną pozostałością po dawnej gminie żydowskiej jest trudny do odnalezienia cmentarz na zalesionym stoku Rysowanego Kamienia. Okupację przetrwał w dobrym stanie. Dopiero po wojnie zniszczyły go grabieże miejscowej ludności, która zabierała stąd nagrobki dla celów budowlanych. Na kilkudziesięciu zachowanych macewach widać ślady wypisanych kredą numerów. Są to zapewne ślady prowadzonej w latach 2012-2013 inwentaryzacji naukowej, przy okazji której cmentarz nieco uprzątnięto, a niektóre macewy oczyszczono.

Mogiły powstańców styczniowych w Ryczówku koło Olkusza (Jura Krakowsko-Częstochowska)

Mogiły znajdują się niecałe 2 km na południe od Ryczówka, w bukowym lesie na wschód od przysiółka Godawica. Przyjmuje się, że spoczywają w nich powstańcy z oddziału kapitana Anastazego Mossakowskiego, którzy 22 kwietnia 1863 roku stoczyli pod Golczowicami zwycięską potyczkę z wojskami rosyjskimi.

Ustawione przy mogiłach tablice podają dwie różne wersje na temat okoliczności śmierci pochowanych tutaj żołnierzy. Według jednej, na Godawicy spoczęli ranni w bitwie powstańcy, którzy nie byli już w stanie dalej maszerować wraz z oddziałem i ukryli się w okolicznych lasach. Ci z nich, którzy zmarli w wyniku odniesionych ran, zostali pochowani przez miejscową ludność.

Wersja druga opowiada historię o zdradzie. Zmęczeni powstańcy rozłożyli się biwakiem na polanie w pobliskiej Godawicy. Spostrzegł ich chłop rodem z Klucz – podobno carski szpieg. Zdradził miejsce pobytu powstańców. Otoczonym z czterech stron powstańcom udało się przebić z zasadzki. Niestety ciężko rannych współtowarzyszy nie zdążyli zabrać z pola walki i uchronić przed nieprzyjacielami. Zmarłych powstańców miejscowa ludność pochowała w prowizorycznych grobach (tekst na tablicy).

W okolicy krąży też mniej krwawa wersja historii o zdradzie, w której chłop-szpieg został natychmiast ujęty przez powstańców i powieszony. Wszystko to miało się wydarzyć niecały kilometr stąd, na tak zwanym Kalisku, gdzie trzy zawieszone na drzewach kapliczki do dzisiaj wskazują domniemane miejsce powstańczego biwaku.

Nie można też wykluczyć, że w mogiłach spoczywają powstańcy z oddziału pułkownika Józefa Miniewskiego, który został rozbity 5 maja 1863 roku w bitwie pod Krzykawką, a nawet żołnierze polegli w czasie dwóch wojen światowych (w pobliżu przebiegają okopy strzeleckie z I wojny, wykorzystywane także w czasie II wojny).

Cmentarz partyzancki w Żerkowicach koło Zawiercia (Jura Krakowsko-Częstochowska)

W 1944 roku na szczycie wzgórza Kamyk koło Żerkowic pochowano żołnierzy Armii Krajowej, którzy polegli w potyczce z Niemcami pod niedalekim Giebłem. Pierwszym miejscem ich spoczynku był stary, leśny cmentarz epidemiczny na Ronkowcu. Po kilku dniach na polecenie dowódcy oddziału, ppor. Stanisława Wencla pseud. Twardy, ciała partyzantów zostały przeniesione na Kamyk i pochowane ponownie w czasie uroczystego pogrzebu. Ceremonia połączyła żołnierzy o różnych poglądach politycznych. Trumny dla poległych akowców wykonali partyzanci z pobliskiej placówki Armii Ludowej…

Cmentarz wojenny z I wojny światowej na Rotundzie koło Gorlic (Beskid Niski)

Cmentarz na Rotundzie uważany jest za najpiękniejszą nekropolię wojenną z czasów pierwszej wojny światowej na terenie Beskidu Niskiego i Podkarpacia. Jego pięć drewnianych wież może uchodzić za przejmujący symbol odrodzenia i trwania. Po II wojnie rozpadały się, z niemałą pomocą człowieka, jedna za drugą i wyglądało to tak, jakby na dzieło Dušana Jurkoviča ktoś wydał nieodwołalny wyrok. Potem dobrzy ludzie wspólnym wysiłkiem odbudowali je wraz z całym cmentarzem. Dziś wieże spoglądają w milczeniu w dolinę Regietówki, gdzie duchy tyrolskich strzelców wciąż brną przez mokry, marcowy śnieg w beznadziejnej próbie odbicia Rotundy z rąk rosyjskich…

Cmentarz położony jest około 1,5 km na wschód od Regietowa. Spoczywają na nim żołnierze armii austro-węgierskiej (42) i rosyjskiej (12), polegli w marcu 1915 r.

Cmentarz wojenny z I wojny światowej w Nowicy koło Gorlic (Beskid Niski)

Mały, skromny, zaszyty w leśnej głuszy pod Magurą Małastowską. Inny, niż większość cmentarzy wojennych w okolicy. Zbudowany w całości z kamienia, choć w zamierzeniu miał być drewniany. Żelaznych krzyży na nagrobkach nigdy nie ustawiono, do opisujących go przymiotników można zatem dodać: niedokończony. Niezwykła jest kamienna ściana i umieszczony w jej zwieńczeniu krzyż, który wygląda jak jakiś megalityczny relikt z czasów Stonehenge. Przy cmentarzu rzadka ciekawostka – kamienne słupki wyznaczające pierwotnie granice działki przeznaczonej na nekropolię.

Cmentarz wojenny z I wojny światowej w Jangrocie koło Olkusza (Jura Krakowsko-Częstochowska)

Cmentarz znajduje się około 2 km na północ od Jangrotu, w przysiółku Cieplice, na skraju lasu. Spoczywa na nim 2575 żołnierzy armii austro-węgierskiej (głównie Węgrów) oraz 561 żołnierzy armii rosyjskiej, którzy polegli w czasie walk prowadzonych na Jurze w listopadzie i grudniu 1914 r. (bitwa jurajska). Tekst na tablicy stojącej przy wejściu na teren cmentarza informuje, że jest to największa pod względem liczby pochowanych nekropolia wojenna z czasów I wojny światowej na terenie północnej Małopolski.

Obecny wygląd cmentarza jest w większości wynikiem rekonstrukcji z końca XX i początku XXI wieku. Metalowe ogrodzenie pochodzi z lat 1998-1999 i nie wiadomo do końca, czy pokrywa się z pierwotnym zasięgiem założenia, które było zapewne otoczone wałem ziemnym. Większość drewnianych krzyży została ustawiona podczas renowacji w 2009 roku. Pomiędzy nimi dostrzec można relikty krzyży z okresu międzywojennego. W głębi znajduje się drewniany krzyż upamiętniający poległych w tej okolicy żołnierzy ze słowackiej Orawy. Krzyż został odsłonięty podczas uroczystości niepodległościowych 11 listopada 2014 roku, w obecności przedstawicieli władz lokalnych oraz słowackiej delegacji z Orawy.

Cmentarz wojenny z I wojny światowej w Łukawcu koło Lubaczowa (Roztocze)

Cmentarz znajduje się niecały kilometr na południowy zachód od Łukawca, w lesie Koraczówka. Spoczywa na nim ponad 300 żołnierzy niemieckich, austriackich i rosyjskich, którzy polegli w walkach toczonych w tej okolicy w czerwcu 1915 roku.

Na cmentarz założony pod koniec wojny przez władze austriackie przeniesione zostały zwłoki żołnierzy z rozsianych w okolicy mogił indywidualnych i zbiorowych. Wśród poległych był m.in. profesor prawa Uniwersytetu w Halle, kpt. Johannes Biermann, syn znanego niemieckiego artysty malarz, Karla Eduarda Biermanna, który najpierw został pochowany w samotnej mogile na łące łukawieckiego gospodarza Michała Solilaka. Cmentarz miał kształt prostokąta i był otoczony rowem i wałem ziemnym, a na jego teren prowadziła drewniana brama. W okresie międzywojennym otoczono go drewnianym płotem. Planowano także obsadzenie nekropolii brzozami oraz ustawienie na wszystkich mogiłach kamiennych płyt, jednak plan ten nie doczekał się nigdy realizacji.

Po wojnie cmentarz przez wiele lat pozostawał zaniedbany. Dopiero w 2012 roku doczekał się prac porządkowych, w trakcie których został także otoczony metalową siatką. W jego centralnym miejscu stoi drewniany krzyż, wokół którego odtworzono symboliczne mogiły zbiorowe. Na części z nich znajdują się krzyże drewniane oraz metalowe, pochodzące z tzw. odzysku cmentarnego.

Cmentarz epidemiczny w Regulicach koło Chrzanowa (Jura Krakowsko-Częstochowska)

Cmentarz otacza gęstwina młodych drzew i krzewów, które w okresie wegetacyjnym tworzą trudną do przebycia zaporę. Ofiary cholery i tyfusu chowano tutaj pod koniec XVIII wieku, a potem przez całe XIX stulecie. Kiedyś na cmentarzu stała kamienna kapliczka, ale rozsypała się ze starości. Pozostał po niej kamienny kopiec i metalowy krzyż, który dzisiaj spoczywa u stóp nowego, ustawionego przez okolicznych mieszkańców pod koniec lat 80. XX wieku.

Cmentarz epidemiczny pod Kajasówką koło Krzeszowic (Jura Krakowsko-Częstochowska)

Dawny cmentarz epidemiczny znajduje się prawie dokładnie na styku granic Czułówka, Przegini Narodowej i Nowej Wsi Szlacheckiej. Nie wiadomo, skąd wzięły się ułożone pod krzyżem kamienne płyty nagrobne z niemieckimi napisami. Z informacji zasłyszanej w Czernichowie wynika, że zostały one tutaj przywiezione przez miejscowych szabrowników, którzy po zakończeniu wojny wyruszyli na tzw. ziemie odzyskane w celu grabieży opuszczonego mienia niemieckiego. Informacja ta nie została jednak w żaden sposób potwierdzona.

Cmentarz epidemiczny pod Lubaczowem (Roztocze)

Leśna pamiątka przeszłości wpisana do rejestru zabytków to prawdziwa rzadkość, dlatego kiedy już się pojawia, nie sposób o niej nie wspomnieć. Takim miejscem jest cmentarz epidemiczny w Lisich Jamach pod Lubaczowem. Pochowano tutaj ofiary epidemii cholery, przywleczonej w te strony przez wojsko pod koniec I wojny światowej. Na cmentarzu znajduje się kilkanaście nagrobków, z których część pochodzi z bruśnieńskiego ośrodka kamieniarskiego. Dodajmy dla porządku, że cmentarz wpisany jest do rejestru zabytków pod numerem A-338.


Artykuł opracowano na podstawie materiałów portalu Kultura w lesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *