Lasy wokół Wysowej i Uścia Gorlickiego, część trzecia

Czas na ostatnie już spotkanie z lasami zachodniej części Beskidu Niskiego. Wędrówka, jak na pożegnanie przystało, będzie smutna i nostalgiczna. Z opisanych w poprzednim odcinku przewodnika szczytów Jawora, Lackowej i Szubienicznego Wierchu schodzimy bowiem w doliny, aby odwiedzić miejsca po trzech nieistniejących osadach. Przed nami dawne łemkowskie Czertyżne, osada Marysin i zalana przez wody sztucznego jeziora Klimkówka.

Czertyżne, czyli z Beskidu Niskiego pod Strzelce Krajeńskie i Międzyrzecz

Czertyżne to obecnie najbardziej „leśna” spośród wszystkich wysiedlonych wsi łemkowskich w okolicy Wysowej i Uścia Gorlickiego. Założona pod koniec XVI wieku na prawie wołoskim przez biskupów krakowskich, leżała na wschodnim krańcu wielkiego kompleksu biskupich dóbr zwanych państwem muszyńskim. Nazwa wsi pochodzi od ruskiego słowa czerteż oznaczającego wyrąb. W osłoniętej od wiatrów kotlince panowały dobre warunki dla rozwoju rolnictwa, dlatego też mieszkańcy Czertyżnego wyróżniali się podobno dużą zamożnością.

Izolowana przez górskie grzbiety wioska przez większą część swojej historii żyła własnym życiem, pozostając na uboczu wielkich wydarzeń. W okresie międzywojennym było tutaj 25 zagród zamieszkanych przez 153 Łemków. We wsi mieszkała też jedna rodzina mieszana (Polak ożeniony z Łemkinią) oraz jedna rodzina żydowska, państwo Huzarowie, którzy prowadzili miejscowy sklep. W 1938 roku w miejscowości uruchomiono czteroklasową szkołę, wybudowaną na gruncie podarowanym przez sołtysa z Banicy. Z tej samej Banicy przyjeżdżała do Czertyżnego kapela cygańska, która przygrywała na zabawach tanecznych organizowanych w przyszkolnej świetlicy.

Spokojne życie mieszkańców wsi skończyło się w pierwszych dniach czerwca 1947 roku. Tym razem wiosce nie pomogło położenie na uboczu. Zakrojona na wielką skalę akcja „Wisła” dotarła także w dolinę Czertyżnianki. Zebrane przez Grażynę Maskiewicz relacje wysiedlonych mieszkańców są tylko niewielką próbką dramatów, jakie stały się wówczas udziałem tysięcy rodzin łemkowskich z terenu całego Beskidu Niskiego.

Krótko przed wysiedleniem nad wsią przeleciał samolot rozrzucając ulotki informujące o przyszłym wysiedleniu. W trakcie wysiedlenia ludzie płakali i zabierali, co mogli zabrać na wóz. U nas został ul z pszczołami. Z chaty zabraliśmy przede wszystkim święte obrazy. Wszyscy myśleliśmy, że jedziemy na jakiś czas, że szybko wrócimy. Zostały pełne spichlerze ziarna, ziemniaków, zasiane pola. Wysiedlenie rozpoczęło się od dolnego końca wsi, to jest od drogi do Banicy. Prowadziła nas eskorta wojskowa do Śnietnicy, gdzie doszliśmy wieczorem. Tam trzymali nas za drutami do rana (fragment relacji Sylwestra Madzelana).

Wysiedlenie rozpoczęło się 7 czerwca 1947r. Byłam wtedy siedem dni po porodzie. (…) wojsko otoczyło wieś i dało dzień na spakowanie. Nie pomagało i nie paliło wsi. Dostaliśmy furmankę na dobytek. Przy przesiedleniu było złodziejstwo, Polacy ukradli mi źrebaka i byka, trzeba było pilnować dobytku. Skradziono mi również odzież. W domu została sieczkarnia, żarna i kołowrotek do wełny. Rabusie zrywali podłogi aby zabrać co się da. Maszynę do szycia zamurowaną miałam w piwnicy, znaleźli i zabrali. Z obory uciekły „kroli, to dotych kroli strylaly że popadaly”. Pozostawiliśmy kartofle, chleb, zboże w „szpiklyry” -klucz tato schował w dziupli śliwki. W 1970r. gdy po raz pierwszy po wysiedleniu pojechaliśmy do Czertyżnego klucz w dziupli był ale spichlerza nie było. Dzwon ludzie ukryli u kościelnego Michniewicza pod stodołą, ale też go ukradli (fragment relacji Marii Błaszczak).

Wiozłem do Grybowa drzewo, po drodze zajechałem do tartaku w Kinclowej tam dowiedziałem się że w Śnietnicy było wojsko i mają ludzi wysiedlać. Po powrocie do domu żona mnie poinformowała, że przeprowadzono spis ( ilość domowników i majątek jaki posiadali ), i będą następnego dnia wysiedlać nas. Postanowiłem zabić świnie abyśmy mieli co jeść, nie wiedzieliśmy dokąd nas będą wysiedlać i na jak długo. Do kufra spakowaliśmy żywność, do drugiego odzież, na resztę dobytku zrobiłem drewniane skrzynie. Następnego dnia przyszło wojsko, kazali się spakować. W centrum wsi była zbiórka. Konia wojsko mi wcześniej zabrało więc do wozu zaprzęgłem dwie krowy. Krowy nie mogły sobie poradzić z ciągnięciem wozu ponieważ nie umiały tego robić a do tego było straszne błoto więc sąsiad pożyczył mi swoje dwie i tak dotarłem do Śnietnicy. W domu pozostawiłem cały mój dobytek, wziąłem jedynie dwa kufry z żywnością i odzieżą. Żal było zostawiać ziemię którą uprawialiśmy z dziada pradziada (fragment relacji Jana Werby)1.

Ze Śnietnicy mieszkańców Czertyżnego poprowadzono przez Grybów do Gorlic, gdzie znajdował się punkt załadowczo-rejestracyjny i gdzie wydano im karty przesiedleńcze. Po kilku dniach oczekiwania Łemkowie zostali wywiezieni w dwóch transportach na Ziemie Odzyskane. Pierwszy wyruszył 11 czerwca do Strzelec Krajeńskich. Znalazło się w nim dziewięć rodzin, które osiedlone zostały koło Starego Kurowa. Dzień później pozostali Czertyżnanie rozpoczęli przymusową podróż do Międzyrzecza, gdzie z woli władzy ludowej miały znajdować się teraz ich nowe domy. Po dawnej wsi pozostało do naszych czasów jedynie zarośnięte cerkwisko (miejsce po cerkwi), cmentarz oraz uszkodzony krzyż przy drodze na Przełęcz Lipka. Niegdysiejsze pola i łąki tworzą piękną enklawę otoczoną ze wszystkich stron lasem.

Marysin, czyli z Beskidu Niskiego pod Olsztyn

W latach 30. XX wieku związany z branżą cukrowniczą przemysłowiec Rupert Jan Łopaciński założył nieopodal Wysowej wzorcowe gospodarstwo rolne, które od imienia swojej żony Marii nazwał Marysinem. W dolinie potoku Szumniak u stóp Koziego Żebra wzniesiono 9 budynków mieszkalnych i gospodarczych. Największy z nich posiadał 16 pokoi ulokowanych na dwóch piętrach i ogrzewanych przez nowoczesny, szwedzki system centralnego ogrzewania, umożliwiający opalanie różnymi rodzajami paliwa. Na potoku Szumnik zbudowano małą elektrownię wodną, która dostarczała prąd elektryczny.

W gospodarstwie zajmowano się przetwórstwem mlecznym, produkcją serów, hodowlą pstrągów, kóz i owiec oraz wyrobem doskonałych podobno nalewek. Przy organizacji upraw korzystano z porad naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pokoje w dużym budynku mieszkalnym były wynajmowane letnikom. Po śmierci Ruperta w roku 1938 posiadłość przejął jego syn, Józef.

Po II wojnie światowej władza ludowa odebrała Marysin rodzinie Łopacińskich, proponując im jako rekompensatę gospodarstwo leżące pod Olsztynem. W przejętych budynkach utworzono dom wczasowy dla pracowników Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Rzeszowa. Później część zabudowań została rozebrana, a główny budynek spłonął w pożarze w 1957 roku. Po tych wydarzeniach teren dawnej osady został przekazany PPU Wysowa oraz Lasom Państwowym.

W następnych latach nastąpił ostateczny rozpad i dewastacja ocalałych jeszcze obiektów. W 2000 roku na mocy wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego dawna osada powróciła w ręce spadkobierców rodziny Łopacińskich (pełny zwrot nastąpił w roku 2006), którym udało się odtworzyć niektóre budynki dawnego gospodarstwa (domek ogrodnika, parnik, stodoła, garaż). Przy leśnej drodze prowadzącej do osady stoi wykonana przez właścicieli tablica z informacjami o historii Marysina i przedwojennymi fotografiami tego miejsca. Zwiedzając Marysin pamiętajmy, że znajdujemy się na terenie prywatnym!

Klimkówka, czyli z Beskidu Niskiego w… Beskid Niski

Położona w dolinie Ropy Klimkówka była wzmiankowana w źródłach historycznych już w roku 1435, co czyni z niej najstarszą z opisywanych tu osad. Pod koniec XVI wieku jej właścicielem został Jan Potocki, który stworzył w Klimkówce administracyjne centrum zespołu dóbr obejmujących kilka okolicznych wsi i zwanych kresem klimkowskim. Z tamtego czasu pochodzi Księga kresu Klimkowskiego 1600-1762, cenne źródło historyczne, przechowywane obecnie w Archiwum Państwowym w Krakowie.

U schyłku XVIII wieku wieś miała nieco ponad trzystu mieszkańców, w większości grekokatolików. Sto lat później mieszkało już tutaj 568 osób. Pod koniec I wojny światowej majątek w Klimkówce kupił znany polityk i działacz ludowy Jan Stapiński. Za jego czasów w miejscowości powstała kopalnia ropy naftowej i niewielka fabryka smarów. W 1947 roku w ramach akcji „Wisła” większość mieszkańców została deportowana na Ziemie Odzyskane. Jak się jednak miało okazać, prawdziwym gwoździem do trumny Klimkówki nie była osławiona akcja „Wisła”, ale piękne położenie miejscowości…

Klimkówka leżała w pobliżu miejsca, w którym rzeka Ropa przebija się przez beskidzkie wzniesienia tworząc malowniczy przełom zwany Pieninami Gorlickimi. W latach siedemdziesiątych XX wieku postanowiono, że zostanie tutaj wybudowana zapora, która ochroni Gorlice przed powodziami, będzie gromadzić wodę dla miasta oraz dostarczy prąd z elektrowni wodnej. Realizacja tych planów oznaczała spiętrzenie wód Ropy i powstanie zbiornika dokładnie w miejscu, w którym istniała wieś. Wyrok był nieodwołany. Wkrótce po rozpoczęciu prac budowlanych, na przełomie lat 70. i 80. XX wieku rozpoczęto przesiedlanie mieszkańców do nowej wsi, która powstała w dawnym przysiółku Pniaki. Przed spiętrzeniem wody w starej Klimkówce rozebrano kilkadziesiąt gospodarstw oraz dokonano ekshumacji z miejscowego cmentarza. Część szczątków wraz z drewnianą kaplicą cmentarną przeniesiono na cmentarz w Łosiu.

Nie udało się natomiast uratować klimkowskiej cerkwi. Wzniesiona w latach 1914-1917 murowana świątynia posiadała unikalny plan tetrakonchy, czyli krzyża o półkoliście zakończonych ramionach, a jej zewnętrzną wizytówką było pięć cebulastych bań osadzonych na wysmukłych hełmach wież. Po II wojnie światowej cerkiew pełniła funkcję filialnego kościoła rzymskokatolickiego. W maju 1983 roku świątynia została wysadzona w powietrze bez wykonania wcześniejszej inwentaryzacji konserwatorskiej. Miała ją zastąpić wierna kopia wzniesiona w nowej Klimkówce, jednak wybudowany tam ostatecznie kościół w niczym nie przypominał starej świątyni. Pisał o tym później poeta łemkowski Pawło Stefanowski:

Żale i spory

o łemkowską cerkiew

utopiono

w zaporze

 

Boże wielki

co to był za płacz

Łzy łemkowskie

spłynęły do zapory

Z łemkowskiej Kłymkiwky

zrobiono polską Klimkówkę

nad zaporą

przerwanej rzeki

płynącej

z Blechnarki2


Przypisy:

1 Cyt. za: Grażyna Maskiewicz, Czertyżne, http://lemko.org/selo/czertyzne/index.html, dost. 17.01.2019.

2 Cyt. za: Grzesik Witold, Traczyk Tomasz, Wadas Bartłomiej, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej. Przewodnik krajoznawczy, Wydawnictwo Sklep Podróżnika, Warszawa 2015, s. 341.


Wybór materiałów wykorzystanych w tej części przewodnika:

Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty, praca zbior. pod red. Pawła Lubońskiego, Wydawnictwo Rewasz, Pruszków 2012.

Czertyżne, opis miejscowości: http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/miejscowosci&ID=25, dost. 14.08.2018.

Grzesik Witold, Traczyk Tomasz, Wadas Bartłomiej, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej. Przewodnik krajoznawczy, Wydawnictwo Sklep Podróżnika, Warszawa 2015.

Klimkówka, archiwalne zdjęcia z okresu budowy zapory: http://zalewklimkowka.pl/galeria-zdjec/, dost. 18.01.2018.

Maskiewicz Grażyna, Czertyżne, http://lemko.org/selo/czertyzne/index.html, dost. 17.01.2019.

Osada Marysin: http://www.krajoznawcy.info.pl/ruiny-w-dolinie-lopacinskiego-2956, dost. 17.08.2018. O perypetiach związanych z odzyskaniem Marysina patrz wywiad z Janem Łopacińskim, wnukiem Ruperta Jana: http://lovekrakow.pl/aktualnosci/mysmy-wam-to-odbierali-w-majestacie-prawa-odkrywamy-mroczna-tajemnice-beskidu-niskiego-reportaz_15500.html, dost. 17.08.2018.

Piecuch Andrzej, Harkawy Adam, Janowska-Harkawy Mariola, Opuszczone wsie ziemi gorlickiej, Wydawnictwo Gondwana, Warszawa 2013.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *